Ale wróćmy do tego, co stało się na amerykańskich giełdach. Wczoraj S&P500 i DJIA wybiły się ponad poprzednie lokalne górki, co znacznie ogranicza możliwość realizacji scenariusza, zakładającego powstanie trójkąta zwyżkującego. Co prawda wzrost był niewielki i brak mu było dynamiki, ale patrząc po zamknięciach trzeba przyjąć wybicie jako fakt. To stwarza szansę na wykonanie kolejnej fali wzrostowej, która S&P500 może doprowadzić nawet do 966 pkt. Potencjał jest zatem spory.

Nic dziwnego, że nasz rynek przygotowuje się do wzięcia udziału w tej fali wzrostów. Nadzieja na nią będzie dopóki byki będą bronić przekroczonych wczoraj oporów. Oczywiście fundamentalne podstawy do zwyżek są bardzo kruche, ale chyba nie to się w tej chwili liczy. Przed zakończeniem sesji niczego bym jeszcze nie przesądzał. Wiadomo, że kluczowe znaczenie ma 1088 pkt. i czym dłużej WIG20 będzie się dziś ponad tym poziomem utrzymywał, tym większe prawdopodobieństwo będzie zamknięcia dnia na sporym plusie. Powrót poniżej 1088 pkt. przesądzi o tym, że atak był nieudany, co w pesymistycznym wariancie może sprowadzić indeks ponownie do 1050 pkt.

Może martwić, że rynek w górę ciągną głównie Pekao i Tepsa, co jest sygnałem, że nie ma wystarczającego kapitału na rynku, by zaatakować szersze grono spółek. Jednak do spekulacyjnego wzrostu zainteresowanie tymi dwoma spółkami wystarczy. Obie rosną po około 3%.