A tak rozpoczynamy czwarty tydzień konsolidacji w obszarze czarnej świecy z 25 lipca i czekamy na dalsze sygnały z rynków zagranicznych, które prawdopodobnie zadecydują o kierunku wybicia z horyzontu.
Pokonanie przez amerykańskie indeksy krótkoterminowych oporów daje pewne podstawy do wiary w dalsze zwyżki. Z drugiej strony na S&P500 jest coraz mniej miejsca na dalsze odbicie, jeśli w dłuższym okresie ma trwać bessa. Sytuacja robi się więc coraz bardziej ciekawa. Myślę, że nasz rynek nie zacznie mocniej spadać do momentu przełamania przez DJIA i S&P500 linii trendu wzrostowego, jaki można wyprowadzić z lipcowego dołka. Dopóki to się nie stanie te indeksy będą miały możliwość dalszych zwyżek, a wraz z nimi będzie mógł rosnąć nasz WIG20. Tyle tylko, że S&P500 do poziomu 966 pkt. pozostało już tylko 40 pkt. Przebicie się ponad 966 pkt. kazałoby przemyśleć układ sił na amerykańskich giełdach od nowa i znacznie utrudniłoby ocenę przyszłości.
Dziś wyróżnił się Pekao, którego ponad 2% wzrost najbardziej przyczynił się do zwyżki WIG20. Blisko 3% zyskał BPH PBK, ale on spadł w piątek. Najwięcej stracił Softbank, gdzie wciąż odbijają się czkawką ostatnie wyniki i zapowiedzi na resztę roku. Znów słabo wypadł PKN, który zamknie się poniżej 16 zł, pierwszy raz od 8 października ub.r.
Wskaźnik wyprzedzający koniunktury w USA spadł o 0,4%, czyli dane nieco lepsze od prognozowanych -0,5%.
Krzysztof Stępień