Zazwyczaj jest tak, że to, co nie chce rosnąć, gdy nastroje na parkiecie są dobre, najszybciej spada, gdy zaczyna się dziać coś niedobrego. W ubiegłym tygodniu podawałem za przykład Orbis i KGHM i rzeczywiście to jedne z najsłabszych walorów z WIG20 w ostatnich tygodniach. Pekao dzięki ostatnim wzrostom odrobił połowę fali spadkowej, rozpoczętej w pierwszych dniach czerwca. To może wyczerpać potencjał korekty zwyżkowej. Sygnalizuje to zbliżający się do linii równowagi MACD. Jednak tak naprawdę o tym, że Pekao wrócił do trendu spadkowego dowiemy się po zakryciu luki hossy z 16 sierpnia (77,8-79,1 zł).

Zobaczymy, jak to dalej się potoczy, ale jest nadzieja, że druga połowa sesji będzie o wiele ciekawsza. Coraz wyraźniej tracą kontrakty na Nasdaq, które są 7 pkt. na minusie. To powinno zacząć przekładać się na kondycję giełd Eurolandu, które będą obawiać się złych danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Przypomnę, że w czerwcu spadły one o ponad 4%, teraz mają się zwiększyć o 1-1,4%. Jeśli u nas utrzyma się presja podaży na Pekao mogą do niego dołączać i inne walory, które w minionych tygodniach przyniosły spore zyski. Do wsparć jeszcze daleko, ale niepokojącym sygnałem byłoby zejście WIG20 poniżej poniedziałkowego zamknięcia. To mogłoby oznaczać, iż próba wybicia się ponad SK-45 znów będzie nieudana. A jest to już druga próba pokonania tej średniej, bo pierwsza miała miejsce w miniony czwartek.