Z amerykańskich indeksów wątpliwości pozostają jeszcze przy interpretacji S&P500, który zatrzymał się dokładnie na linii miesięcznych wzrostów. Nasdaq i DJIA przebiły takie linie i to wystarcza, by w dłuższym terminie znów kreślić pesymistyczne scenariusze. Chyba najbardziej charakterystyczne dla większości światowych giełd jest zachowanie dziennego MACD, który zawraca w kierunku średniej po odbiciu od poziomu równowagi. Sygnał sprzedaży nie został jeszcze ponowiony, ale wskaźnik jest już bardzo bliski tego. To sugerowałoby, że dzisiejsze sesje mogą być bardzo ważne. Kolejne zniżki dadzą sygnały sprzedaży na tym oscylatorze, a S&P500 spadłby poniżej 910 pkt.
Dla naszego WIG20 adekwatnym wsparciem jest strefa 1087-1105 pkt., wyznaczana przez wzrostową linię opartą na sierpniowych dołkach, połowę świecy z 21 sierpnia i zamknięcie z 1 sierpnia. Oporem są okolice 1125 pkt., ale przy obecnych nastrojach na świecie nie zanosi się na jego przebicie. Wzrost z początku notowań jest tym łatwiejszy, że wczoraj były niskie obroty. Często tak się zdarza, że następnego dnia rynek jest "zawieszany" wyżej w pierwszej godzinie, a potem następuje dystrybucja, prowadząca do wyraźnego spadku. Jeśli indeks zacznie tracić i wróci poniżej 1109 pkt., a obroty będą większe, niż wczoraj, to reszta notowań może przebiec w spadkowej atmosferze. Sprzyjać jej będą obawy o to, jakie będą dzisiejsze dane o wydatkach amerykańskich konsumentów. W obliczu słabego indeksu zaufania CB oczekiwania na ich wzrost o 0,8-0,9% można uznać za optymistyczne.