W sumie WIG20 dużą część sesji spędził w okolicach piątkowego zamknięcia, by pod koniec dnia wzrosnąć o około 0,5%, do 1069 pkt. trudno jednak powiedzieć, aby to cokolwiek zmieniło w jego obrazie. Odbicie od wsparcia na poziomie 1040 pkt. nie wypada jakoś nadzwyczaj imponująco, co pozwala przypuszczać, iż podaż ponownie przypuści na niego atak. Warto też przypomnieć, że w ostatnim czasie bywa tak, że po sesjach z mizernym obrotem następnego dnia rynek często podąża w przeciwnym kierunku. Zatem skoro dziś nieznacznie wzrósł, to istnieje poważne zagrożenia, że jutro dojdzie do zniżki.

W dalszym ciągu najważniejszym czynnikiem kształtującym nastroje u nas jest koniunktura na świecie. A tu nie widać symptomów trwalszej poprawy. Rynki są zdominowane przez obawy o możliwe konsekwencje ataku na Irak, niepewność podsyca zbliżająca się rocznica zamachów z 11 września. Inwestorzy nie lubią niepewności, więc nie angażują gotówki w akcje. Wydaje się, iż zniżki z minionego tygodnia sięgnęły w USA na tyle głęboko, że uzasadniają przypuszczenie o tym, że indeksy weszły w nową falę bessy, która doprowadzi do przełamania lipcowych dołków. Nasz rynek dość szybko znalazł się na tym poziomie, powielając w zasadzie zachowanie DAX-a. Z jednej strony to sygnał słabości rynku, z drugiej stwarza to w krótkim terminie pewien bufor przed przyspieszeniem spadków. Nie można więc wykluczyć, iż do środy parkiet pozostanie w uśpieniu, a inwestorzy podejmą bardziej stanowcze decyzje, gdy zobaczą, jak przebiegła rocznica wydarzeń z 11 września. To skutkowałoby utrzymaniem WIG20 ponad 1040 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu