To kilka punktów ponad najważniejszym na dziś wsparciem w postaci zamknięcia z ostatniego piątku. Ze względu na sporo niższe od wczorajszych obroty można dawać pewne szanse bykom na jego obronę, ale w dłuższej perspektywie powrót bessy na światowe giełdy nie pozostanie obojętny dla notowań u nas.
Zdecydowana podaż, jaka ujawniła się wczoraj na wysokości wrześniowego szczytu znacznie przybliżyła rynek do ponownego testu minimów z ostatnich dwóch miesięcy przy 1040 pkt. Wstępem do tego będzie właśnie spadek poniżej 1064 pkt.
Rynek wygląda tak, jakby podaż wyczekiwała na dobry moment do mocniejszego uderzenia. Nie można wykluczyć, że dziś jeszcze uda się ograniczyć zniżkę, a mocna sprzedaż zacznie się w momencie odbicia na świecie. Jednak już na początku notowań WIG20 przełamał na wykresie minutowym linię trendu wzrostowego, prowadzoną po dołkach z 4 i 16 września, co tworzy na wykresie formację trójkąta zwyżkującego. Patrząc na notowania od końca lipca można pokusić się o hipotezę, zakładającą tworzenie formacji głowy z ramionami z linią szyi przy 1040 pkt. Tak, czy inaczej widać, iż te 1040 pkt. są niezwykle ważne, a gdyby WIG20 pogłębił jeszcze dziś zniżkę, to zbliżymy się do niego na bardzo niebezpieczną odległość.
Oprócz DAX-a coraz gorzej sprawy się mają w Paryżu, gdzie CAC dotarł do lipcowego dołka i wystarczy niewielki krok, by go przełamać. S&P500 i DJIA przy sporych obrotach przełamały wczoraj swoje wsparcia, więc dalsze zniżki w USA są prawdopodobne. A to będzie sprzyjać niedźwiedziom w Eurolandzie i może doprowadzić do średniookresowych rozstrzygnięć.