Powszechnie interpretuje się tę decyzję jako krok mający na celu odsunięcie w czasie wojny niż całkowitą woltę w filozofii irackich kontaktów na scenie międzynarodowej. To całkiem prawdopodobne. Ceny ropy naftowej nieco spadły, reagując zniżką na oddalenie się terminu wybuchu wojny w Zatoce Perskiej.

W ostatnim wydaniu prestiżowego tygodnika poświęconego inwestycjom - amerykańskiego "Barron'sa" ukazał się artykuł dotyczący prognoz indeksu S&P 500 w perspektywie najbliższych 12 miesięcy. Swoje prognozy zdradzili szefowie departamentów analitycznych największych banków inwestycyjnych i firm zarządzających za oceanem. W opinii większości rok 2003 będzie stał pod znakiem wzrostów. Główna argumentacja zwolenników hossy opierała się na kwestii stóp na rynku obligacji (jeżeli rentowność obligacji jest tak niska, to akcje wydają się atrakcyjniejsze). Dodatkowo często przywoływanym argumentem było to, że jeszcze nigdy w swojej historii S&P 500 nie notował w czterech kolejnych latach ujemnej stopy zwrotu. Cóż bazowanie na danych historycznych ma pewną wartość poznawczą, jednak twierdzenie, że po trzech chudych latach musi przyjść rok tłusty, jest nieco osobliwe. W całej sprawie zaskakująca jest jednomyślność ekspertów. Stara prawda giełdowa głosi, że większość się myli, tylko nieliczni mają rację.

Nikkei obudził się z letargu i pnie się do góry. Rynek japoński od pewnego czasu porusza się, nie zważając, jakie trendy panują na innych rynkach światowych. Nikkei przełamał opór na poziomie 9400-9500 pkt. i pokonał krótkoterminową średnią kroczącą. To z pewnością korzystne sygnały, łagodzące nieco ogólny obraz bessy na tym rynku.

Marcin T. Kuchciak

PARKIET