Widać jednocześnie, że inwestorzy coraz bardziej obawiają się dalszego pogorszenia koniunktury na zagranicznych giełdach i zaczyna to tworzyć pierwsze rysy na obrazie dużej siły naszego rynku, jaki powstał w drugiej połowie ubiegłego tygodnia. W Eurolandzie nadal brak wyraźniejszego odbicia, a do tego notowania kontraktów na amerykańskie indeksy zapowiadają spadki na początku sesji. Drożejąca ropa i ostrzeżenie od JDS Uniphase, że nie będzie w stanie wypełnić prognozy sprzedaży na III kwartał będą psuć nastrój w USA, a indeksy tych rynków są przecież bardzo blisko kluczowych wsparć. Do tego o 16.00 zostaną opublikowane wskaźniki wyprzedzające koniunktury. Analitycy spodziewają się spadku LEI o 0,1%. Zazwyczaj te dane nie są zbyt istotne, ale przy obecnym sentymencie rynków i przewrażliwieniu jeśli chodzi o wszelkie sygnały dotyczące przyszłej koniunktury gospodarcze, mogą mieć znaczenie. Teraz kontrakty na Nasdaq i S&P500 tracą po 8 pkt.
U nas nadal rynek spada dość szeroko i trudno wskazać spółkę, która napędza przecenę. Większość dużych spółek traci po ok. 1,5%. Drugi nieudany test oporu przy 1090 pkt. powinien zakończyć się testowaniem wsparcia przy 1065 pkt. Dziś ze względu na niskie obroty jest ono bezpieczne.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu