Ponadto negatywnie na nastroje wpłynęły też kolejne ostrzeżenia dotyczące wyników finansowych publikowane przez czołowe spółki. Dzisiaj był to m.in. producent sprzętu telekomunikacyjnego JDS Uniphase, który przedstawił pesymistyczne przewidywania dotyczące rezultatów w III kwartale br. Jeśli dołożyć do tego znów rosnące prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu amerykańsko-irackiego, po tym jak Irak odrzucił warunki ONZ, nie dziwi spadek Dow Jonesa do godz. 18.00 naszego czasu o 2,24%. Nasdaq Composite stracił w tym samym czasie 2,87%.
Jeszcze silniejsze zniżki miały miejsce w Europie Zachodniej. Negatywnym bohaterem dnia był znów frankfurcki wskaźnik DAX Xetra, który do godz. 18.00 obniżył się o 5,05% i znalazł się na najniższym poziomie od stycznia 1997 r., przebijając ważną granicę 3000 pkt. Poza negatywnymi doniesieniami z USA, wskaźnikowi temu najwyraźniej zaszkodziły wyniki wyborów parlamentarnych. Wśród inwestorów panowała bowiem opinia, że kolejna kadencja rządów SPD, na czele z Gerhardem Schroederem, przyczyni się do dalszej stagnacji w gospodarce. Największej przecenie uległy walory sieci handlowych - Metro i KarstadtQuelle. Rząd niemiecki zdecydował się ostatnio opóźnić do 2004 r. obniżkę podatku dochodowego, a wyniki wyborów świadczą, że decyzja ta - wbrew nadziejom detalistów - zostanie utrzymana w mocy. Jedną z nielicznych firm, której kurs rósł, był producent kosmetyków Beiersdorf. Jego akcje zdrożały aż o 15%, w związku z nieoficjalną informacją, że firma może zostać przejęta przez Procter & Gamble.
We Francji, gdzie wskaźnik CAC-40 spadł o 3,34%, spadkom liderował producent sprzętu telekomunikacyjnego Alcatel. Londyński FT-SE 100 stracił 3,13%.
Łukasz Korycki
PARKIET