Nastroje dodatkowo pogorszyła publikacja indeksu aktywności w przemyśle w rejonie Chicago, który spadł po raz pierwszy od 8 miesięcy, i to poniżej ważnego poziomu 50 pkt. Jeśli dodać do tego korekty prognoz wyników wielu spółek tuż przed rozpoczynającym się sezonem publikowania raportów kwartalnych, a także wciąż duże prawdopodobieństwo ataku USA na Irak, silne spadki da się wytłumaczyć. Wśród spółek uwagę zwracała m.in. wyprzedaż papierów takich gigantów, jak General Electric, któremu rekomendacje obniżyli analitycy Merrill Lynch, czy Wal-Mart Stores. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones spadł o 1,81%, a Nasdaq Composite stracił 2,11%.

Na krawędzi załamania stanęły czołowe giełdy europejskie. Najsilniej taniały walory towarzystw ubezpieczeniowych, których wyniki finansowe uznaje się za wręcz katastrofalne. Dzisiaj potwierdził to największy francuski koncern reasekuracyjny, którego walory staniały aż o 31%, gdy zapowiedział on ratunkową emisję akcji, mającą pomóc mu w utrzymaniu płynności finansowej. Zapowiedź stworzenia większych rezerw przedstawiał niemiecki Commerzbank, wskutek czego jego walory już w pierwszej połowie sesji staniały prawie o 7%. O 30% staniały papiery brytyjskiego biura podróży MyTravel, które - na wniosek audytora - zmieniło zasady prowadzenia rachunkowości i spodziewa się pokaźnej straty. Londyński FT-SE 100 stracił 4,75%, paryski CAC-40 obniżył się o 5,87%, a frankfurcki DAX do godz. 18.00 spadł o 4,47%.

Łukasz Korycki

PARKIET