Entuzjazm, który pojawił się na rynku po opublikowaniu tak rzadkich ostatnio dobrych informacji ze spółek, ostudziły jednak publikacje nowych danych makroekonomicznych. Dzisiaj podano m.in. do wiadomości, że zmniejszyły się wydatki na nowe budowy w USA i to do najniższego poziomu od 6 lat. Ponadto poinformowano o mniejszym, niż się spodziewano, wzroście zamówień w przemyśle we wrześniu. W takich okolicznościach indeks Dow Jones zyskał do godz. 18.15 czasu polskiego 0,70%, a Nasdaq Composite spadł o 0,03%.
Brakowało jednolitej tendencji na czołowych giełdach zachodnioeuropejskich. Poniedziałkowe bardzo silne straty odrobiły, chociaż tylko częściowo, indeksy giełd w Londynie i Paryżu. Wskaźnik FT-SE 100 zyskał 2,03%, a w górę ciągnęły go przede wszystkim bardzo przecenione dzień wcześniej banki - Barclays czy HBOS. W Paryżu liderem wzrostów był koncern naftowy Total Fina Elf, któremu sprzyjają wysokie ceny ropy na rynkach. Prawie o 3% zdrożały papiery France Telecom, do czego przyczyniła się wiadomość podana przes "Les Echo", iż obecny szef Thomson Multimedia - Thierry Breton, prawdopodobnie zostanie dziś oficjalnie mianowany prezesem koncernu telekomunikacyjnego. Indeks CAC-40 zyskał we wtorek 1,84%. Brakowało wyraźnej tendencji na rynku niemieckim. Silnie taniały papiery spółek high-tech, choć z drugiej strony wyraźnie rosły m.in. akcje koncernu chemicznego Bayer czy producenta samochodów Volkswagena. Do godz. 18.15 wskaźnik DAX zyskał 0,59%
Na poniedziałkowe bardzo silne spadki na giełdach zareagowały z opóźnieniem giełdy azjatyckie. Dzisiaj tokijski indeks Nikkei 225 spadł o 2,36%, a wskaźnik giełdy z Hongkongu obniżył się o 2,39%.
Łukasz Korycki
PARKIET