Większość ankietowanych ekonomistów z Wall Street spodziewała się wzrostu tylko do 51,5 pkt. Ale to nie jedyne pozytywne wieści, jakie dostał rynek. Jeszcze przed sesją DuPont podwyższył prognozę zysku z 24 centów na akcję do 35-37 centów. To rozpaliło do czerwoności nadzieje inwestorów na lepszy czwarty kwartał (po fatalnym trzecim).

Żeby jednak tak się stało, pozytywnych informacji zarówno ze strefy makro, jak i ze spółek powinno napływać zdecydowanie więcej. Wzrosty bowiem budowane na nadziejach mają bardzo krótki żywot. Także to, jaka będzie końcówka roku dla amerykańskiego inwestora, w dużej mierze zależy właśnie od tego, czy gospodarka przyśpieszy, czy też pogrąży się w recesji. Niestety, na obecnym etapie, z uwagi na zbyt dużą liczbę niewiadomych, ciężko jest to prognozować. I tu z pomocą przychodzi analiza techniczna.

Już pobieżna analiza czołowych indeksów wypada na korzyść kupujących. Szczególnie dobrze prezentuje się indeks szerokiego rynku S&P500. Zatrzymanie spadków tuż powyżej lipcowego dołka, a także utworzenie na jego poziomie świecowych formacji odwrócenia trendu, to silny sygnał kupna. Jest on tym silniejszy, że ma pełne potwierdzenie w obrotach oraz niektórych wskaźnikach technicznych (np. kilkudniowa wzrostowa dywergencja na RSI). Każe to oczekiwać wzrostów do lokalnego szczytu z 11 września (910 pkt.), gdzie znajduje się pierwszy poważny opór. Realne wydaje się jednak przedłużenie zwyżki aż do sierpniowych maksimów. Tym samym byki powinny podjąć kolejną próbę zanegowania wieloletniej formacji głowy z ramionami. Formacji, która jest podstawowym elementem wykluczającym możliwość powrotu rynku byka.

Marcin R. Kiepas

analityk niezrzeszony