Teraz indeks ma tylko 3 pkt. więcej, gdzie przebywa od ponad 2 godzin. Taki stan podtrzymuje niepewność na rynku. Czy ponownie wsparcie obroni się, czy też znajdzie się podaż, zainteresowana jego przełamaniem? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, choć nieznacznie większe obroty, niż w minionych dwóch dniach sugerują, że dostaniemy bardziej wartościowy sygnał. Jeśli rynek wytrzymałby większy napór podaży, mógłby się mocniej odbić z obecnego poziomu. Jednak jeśli byki dadzą się zepchnąć jeszcze kilka punktów niżej może zrobić się nerwowo.
Najbardziej negatywnym czynnikiem są kolejne spadki na giełdach Eurolandu. DAX zniżkuje już o 2,7% i ma już tylko 2550 pkt. Można powiedzieć, ze rynek się już do tego przyzwyczaił, ale ja obawiam się, że te negatywne elementy kumulują się i dadzą znać o sobie w dynamicznym ruchu w dół. Kiedy on nastąpi trudno powiedzieć. Może do niego dojść w dowolnym momencie, gdy tylko pojawi się większa podaż.
Warto zauważyć, iż w poniedziałek lipcowy dołek przełamał MIDWIG. Z tego punktu widzenia wczorajsze odbicie było ruchem powrotnym, po którym powinny nastąpić dalsze zniżki. Dołączmy do tego obecną od kilku sesji na wykresie WIG formację głowy z ramionami, by zobaczyć, iż byki nie dysponują obecnie zbyt mocnymi argumentami. Ich siła wynika ze słabości podaży.
Największy, ponad 2% spadek jest udziałem BPH PBK. Obroty na tym walorze są większe, niż wczoraj. Ale jeśli podaż nie zaatakuje większej ilości spółek znów nic się nie rozstrzygnie. Czekamy dalej.
Krzysztof Stępień