Ze względu na niższe, niż wczoraj obroty można uznać, iż mamy do czynienia jedynie z odreagowaniem ostatnich wzrostów, ale zważywszy na to, iż te wzrosty zatrzymały się na 61,8% zniesieniu przeceny z przełomu sierpnia i września oraz na dominację w średnim terminie trendu bocznego, byłbym ostrożny z wieszczeniem szybkiego powrotu do wzrostów. Chyba wszystko będzie zależeć od tego, jak zakończą się dzisiejsze sesje w USA. Nasdaq otworzył się mniej więcej w połowie wczorajszej luki hossy, co oznacza, iż wszyscy ci, którzy kupowali wczoraj akcje mają już na nich stratę. A obroty były wczoraj pokaźne. To od wiary inwestorów, stanowiących popyt na wtorkowej sesji, w możliwość dalszych wzrostów zależeć będzie dalsza koniunktura w USA. Jeśli przecena będzie umiarkowana byki będą miały szansę powrócić do gry i kontynuować odbicie. W ślad za tym nasz rynek powinien podążać w kierunku 1160 pkt. Jeśli jednak podaż uzyska dziś zdecydowaną przewagę i doprowadzi do zamknięcia na Nasdaq wczorajszej luki hossy, to perspektywy będą zdecydowanie gorsze.
U nas najsłabiej wypadła dziś Tepsa, która spadła o 2% przy większym niż wczoraj wolumenie. Ponad 3% stracił KGHM, co wskazuje, że niewiele zmieniło się w postrzeganiu tego waloru i jest on jednym z najsłabszych w składzie WIG20. Na reszcie dużych spółek nie zaszły istotne zmiany, więc na ferowanie zdecydowanych wyroków już dzisiaj jest zbyt wcześnie.
Niepokojące jest to, co stało się dziś w Holandii. Rozpad koalicji rządzącej w wyniku konfliktu w sprawie rozszerzenia UE nie jest dobrym sygnałem dla krajów aspirujących do Unii i pokazuje, że elity europejskie nie są jednoznaczne w tym względzie.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu