Nie tego można było oczekiwać po pierwszej sesji po Irlandzkim referendum.
Nikt nie mówi o euforii czy dramacie, ale przynajmniej by się cokolwiek
działo. A tutaj mamy marazm, przerywany niewielkim ruchami samego indeksu.
Kontrakty nie odzwierciedlają tych ruchów i czekając przy poziomie
wczorajszego zamknięcia zmniejszają bazę. Obrót 120 mln - nic specjalnego