Jeśli do tego wziąć pod uwagę, że notowania rozgrywają się w tym samym miejscu, w którym WIG20 był wczoraj, można powiedzieć, że jest to sesja na przeczekanie. Po serii wzrostów na światowych giełdach zagrożenie mocniejszą przeceną jest tam znaczne i mało kto u nas w obliczu tego chce angażować się w akcje. Lepiej poczekać, jak przebiegną ewentualne spadki za oceanem, co pozwoliłoby określić, jakie są szanse na powrót do wzrostów.
Nie wydaje się, by w ostatniej fazie notowań mogło dojść do większej wyprzedaży na naszym parkiecie. Raczej inwestorzy zaczekają na to, co stanie się na sesji w USA i po niej, a dyskontowanie ewentualnych spadków odłożą do dnia jutrzejszego.
Druga połowa tego tygodnia przyniesie istotne informacje związane z perspektywą naszej akcesji do Unii. Po pierwsze, stanowisko w kwestii rozszerzenia UE ma wyrazić Holandia, a po drugie w czwartek i piątek w Brukseli odbędzie się spotkanie dotyczące kosztów przyjęcia nowych państw. Jeśli nie zostanie zawarty kompromis, szczególnie jeśli chodzi o subsydia rolne, o które toczą spór Niemcy i Francja, Unia stanie przed kolejnym problemem do rozwiązania.
Stonowana reakcja rynków Europy Środkowo-Wschodniej na wynik referendum irlandzkiego pokazała, iż wejście tych krajów do Unii jest wliczone w ceny akcji i w związku z tym ewentualne odsunięcie w czasie rozszerzenia UE mogłoby negatywnie odbić się na koniunkturze.
Krzysztof Stępień