Ale do tego potrzebne jest większe zdecydowanie po stronie sprzedających, a ci na razie koncentrują swoją uwagę głównie na dwóch walorach: Pekao i TP.S.A. Oba tracą po ok. 1,5%, ale obrót nimi stanowi ponad połowę obrotów na całym rynku.

Widać, że na rynku zapanowała spora niepewność co do dalszego kierunku ruchu. Z jednej strony opór przy 1162 pkt. jest nadal bardzo blisko, z drugiej indeksy są po znacznych wzrostach, a na światowych giełdach, szczególnie w USA, aż prosi się od głębszy spadek. Do tego w Eurolandzie z byków wyraźnie uszło powietrze. Co prawda od rana dominują spore zwyżki, ale nie są one na tyle duże, by zatrzeć negatywne wrażenie z dwóch poprzednich dni. Zresztą od godziny zwyżki zaczynają powoli topnieć, co może przełożyć się na dalszy przebieg notowań u nas.

Stan niepewności naszych inwestorów dobrze oddaje wygląd wykresu Nasdaqa. Z jednej strony przełamał on linię pięciomiesięcznych spadków, z drugiej dotarł do silnego oporu przy 1322 pkt., wynikającego z usytuowania szczytu z pierwszej połowy września. Jest prawdopodobne, że Nasdaq wykona przynajmniej ruch powrotny do przełamanej linii trendu, co daje 70-pkt. potencjał spadkowy. Na razie kontrakty na Nasdaq są na niewielkim minusie, ale trzeba przyznać, iż ostatnio nie były one zbyt dobrym prognostykiem tego, jak przebiegać będzie sesja na rynku kasowym.

Po tym, jak nasz rynek nie wykazywał większej chęci do wzrostu w przedpołudniowej części notowań, można zakładać, że ewentualne pogorszenie nastrojów w Eurolandzie odbije się negatywnie na cenach akcji, choć na jakieś bardzo ważne rozstrzygnięcia dziś się nie zanosi.