Nasz rynek przyjął postawę wyczekującą. I chyba słusznie. Nie ma co kupować coraz drożej, kiedy los oporów na światowych giełdach nie został jeszcze przesądzony. Przecież tak samo, jak w Eurolandzie poprzednich szczytów nie przełamały też DJIA i S&P500. Jeśli im się to uda nasz parkiet zdąży to nadgonić. Nie przywiązywałbym zatem zbyt dużego znaczenia do tego, że wypadamy znacznie gorzej od zagranicy. Obroty są mniejsze, niż w czwartek, co jest dowodem powstrzymania się kupujących od dalszego zaangażowania na rynku, a nie wzmożonej podaży.

W USA mamy dziś o 16.00 dane o zamówieniach fabrycznych za wrzesień, które według analityków mają spaść o 3%. Z dwóch powodów nie powinny być to znaczące dla inwestorów dane. Po pierwsze dotyczą przeszłości, a po drugie ostatnio większość złych informacji jest przewrotnie interpretowana. Czym gorsze, tym większe prawdopodobieństwo obniżki stóp na środowym posiedzeniu FED. Wierzy w nią zdecydowana większość analityków, ale realnie patrząc kolejne cięcie stóp będzie przyznaniem, że amerykańska gospodarka ma się coraz gorzej i potrzebuje dalszego wsparcia ze strony polityki pieniężnej, w której pole manewru jest mocno ograniczone. Trudno uwierzyć, by mocno zadłużone gospodarstwa domowe dzięki kolejnemu cięciu stóp miały więcej wydawać. Oparcie dla wzrostów cen akcji na obniżce stóp ma kruche podstawy. Oprócz spraw gospodarczych warto zwrócić uwagę na doniesienia o przerzucaniu przez USA coraz większych sił wojskowych w rejon Zatoki Perskiej, co może sugerować, że zaognienie konfliktu jest coraz bliżej.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu