Na wielu dużych spółkach ostatnie zwyżki odbywały się przy malejącym obrocie, a dzisiejszemu spadkowi towarzyszy podwyższona aktywność inwestorów. To składa się na niekorzystny obraz rynku. Warto przypomnieć, że jeszcze tydzień, czy dwa tygodnie temu w większości komentarzy za kluczowy poziom uznawano sierpniowy szczyt. Kiedy doszło do jego przełamania optymizm jeszcze się zwiększył. Ale zamiast dalszych wzrostów mieliśmy ich wyhamowanie, a dziś obserwujemy solidny spadek. Trudno w tej sytuacji uznać, że przełamanie sierpniowego szczytu dało rynkowi nowy impuls wzrostowy. Dlatego wciąż warto pamiętać o drugim wariancie dla naszego rynku, zakładającym wykonanie korekty tegorocznych spadków, po której będzie kontynuowana bessa.
Tu jednak najważniejsze będzie zachowanie giełd światowych, które również dotarły do 38,2% zniesienia tegorocznych zniżek i wczoraj zostały zastopowane. Na razie przedstawiany scenariusz ma charakter ostrzegawczy i zostanie dopiero potwierdzony ewentualnymi dalszymi spadkami. Ale warto przypomnieć sobie, jak w USA przebiegały poprzednie korekty w bessie. Inwestorzy tak, jak ostatnio, nie reagowali na żadne złe informacje, wierząc w to, że najgorsze już minęło i zapominając o bieżących problemach. Korekty zaczynały się formacją "V", ale też często podobnie się kończyły.
Dziś przed giełdami w USA ważny sprawdzian. Będzie się on odbywał w atmosferze wyczekiwania na jutrzejszą decyzję FED, ale też podane zostaną ważne dane o indeksie aktywności gospodarczej w sektorze usług. Ma on się w październiku utrzymać ponad poziomem 50 pkt. Jeśli jeszcze i ten wskaźnik zasugeruje powrót recesji inwestorzy mogą dziś nie wytrzymać i przystąpić do zdecydowanej realizacji zysków. Wtedy decyzja FED nie miałaby prawdopodobnie większego znaczenia.