Jednak "twarde" dane z obszaru produkcji i bezrobocia oraz "miękkie" z obszaru nastrojów konsumentów i aktywności gospodarczej wskazują, że przejawy wspomnianego ożywienia są wciąż słabo zauważalne w sferze realnej gospodarki.

Silniejszy od spodziewanego (-0,9% m/m) spadek wrześniowych zamówień w przemyśle w Niemczech (-2,5% m/m), spadek zamówień amerykańskich fabryk (-2,3%), indeksu aktywności poza przemysłem ISM (-0,8%) oraz nadal wysoki poziom bezrobocia w strefie Euro (8,3%) potwierdzają te przypuszczenia. Z drugiej strony pojawiają się też selektywne oznaki poprawy sytuacji nawet w tak trudnej ostatnio branży jak lotnictwo - British Airways mimo spadku przychodów zwiększył w III kwartale swój zysk o prawie 50 razy r/r, a Ryanair podniósł prognozę tegorocznego zysku o 15 %. Można zatem zakładać, że po okresie bolesnego oczekiwania poprawa jednak nastąpi i nie jest wykluczone, że to właśnie dyskontują indeksy. Trzeba przyznać, że znacznie pomogło im pozytywne dla spółki rozstrzygnięcie sprawy Microsoftu oraz wybory do kongresu w USA wygrane przez Republikanów.

Tymczasem w naszym najbliższym otoczeniu trochę się zachmurzyło i ochłodziło. Apetyt posłów na budżetowe środki wydaje się nie mieć końca, co prowadzi do coraz mniej udanych pomysłów w postaci zwiększenia wydatków budżetowych o ponad 2,9 mld PLN lub wprowadzenia możliwości rezygnacji z II filaru w OFE na rzecz ZUS. Ostatnie spadki należy jednak wiązać z powszechnym oczekiwaniem korekty wśród tych, którzy nie zdążyli wziąć udziału w pierwszej fazie wzrostów a bali się kupować na lokalnej górce. Sądzę jednak, że najpóźniej w okolicach 1130 pkt. zacznie się ponowna akumulacja akcji.

Maciej Czajkowski DM BOŚ SA.