Coraz bliżej jest japońskiego poziomu stóp procentowych. Całe szczęście wzrost PKB w III kwartale br. był całkiem dobry (mimo że niższy od oczekiwanego).
W środowym wystąpieniu przed Wspólnym Komitetem Gospodarczym Izby Reprezentantów i Senatu, szef Zarządu Rezerwy Federalnej wyznał, co go boli najbardziej. Umiarkowany popyt konsumpcyjny jest wynikiem skandali księgowych, obaw o konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie oraz spadających cen na rynkach akcji. Amerykanie są mocno zadłużeni, a akcje stanowią często zabezpieczenie zobowiązań kredytowych. Prawdziwym powodem, dla którego Fed po raz kolejny przyciął stopy procentowe, wydaje się jednak widmo deflacji. Deflacja z reguły powoduje, że gospodarstwa domowe odkładają konsumpcję na przyszłość. A to może być niepokojące, zwłaszcza gdy okazuje się, że popyt konsumpcyjny odpowiada 2/3 amerykańskiego PKB.
W czasie gdy Greenspan wypowiadał się na forum parlamentarnym, na rynki dotarła informacja, że władze irackie zdecydowały się bezwarunkowo na dokonanie inspekcji obiektów. Ten krok z pewnością wzmocni zapał kupujących. Efektem tego będzie test szczytów z początku tego miesiąca. Do testu wierzchołków z sierpnia złagodzenie stanowiska irackiego to zbyt mało. W efekcie do czasu, kiedy nie napłyną nowe wiadomości rynki akcji będą trwać w trendzie bocznym.
Wyjątkiem jest rynek japoński, który zmaga się obecnie z formacją młota z 10 października br. Bessa na tym rynku jest mocno zaawansowana i trudno znaleźć uzasadnienie dla jej zakończenia. Nikkei 225 jest już coraz bliżej 8 tys. pkt.
Marcin T.