W środę, po raz ostatni w tym roku, Ministerstwo Finansów zaoferuje dwuletnie obligacje o wartości 3 miliardów złotych i ten nawis podażowy jest dziś doskonale odczuwalny. Z niektórych naszych informacji wynika, iż to szczególnie banki londyńskie odznaczają się zwiększoną aktywnością po stronie popytu na złotego. Ich nadzieję na rychłą obniżkę stóp przez RPP zwiększyły podobne ruchy banków centralnych u naszych południowych sąsiadów. Na rynku wtórnym polskich obligacji spowodowało to spadek rentowności do historycznych minimów.
Dość spokojnie natomiast na rynku międzynarodowym. EUR/USD znajduje się już od piątku w klarownym trendzie wzrostowym, w którego trakcie sięgnął dziś poziomu 1.0140. Osłabiający wpływ na dolara wywiera przede wszystkim oczekiwanie na publikowane niebawem dane o deficycie handlowym w USA. W ciągu ostatnich miesięcy za każdym razem rynek jest raczony rekordowymi jego wartościami, co w oczywisty sposób zagraża stabilności makroekonomicznej Stanów Zjednoczonych (zwłaszcza w połączeniu z odradzającym się problemem deficytu budżetowego). Kolejne obawy są związane z danymi o październikowej inflacji; jeśli potwierdzą spory skok cen na poziomie producentów, dość prawdopodobna stanie się kolejna fala wzmocnienia euro.