Wydaje się, że najbliższe sesje będą przebiegać w rytm tego, co stanie się na światowych giełdach. Oczywiście ta korelacja nie musi występować z dnia na dzień. I u nas i na zagranicznych giełdach indeksy odrobiły jedną trzecią tegorocznej przeceny. Nasz WIG20 jest trochę dalej od ostatniego szczytu, niż światowe indeksy, więc tworzy to pewien bufor bezpieczeństwa przed spadkami. Ale jeśli dojdzie do przełamania linii szyi głowy z ramionami na DAX I DJIA, to sytuacja będzie wyglądać poważnie.
Przypomnijmy, że podobnie, tylko w mniejszej skali, rozwijały się wypadki na DJIA w pierwszych 5 miesiącach tego roku. Wtedy również po fali wzrostów nastąpił okres konsolidacji, który ułożył się w głowę z ramionami. Przełamanie linii szyi oznaczało powrót do bessy i rozpoczęcie kolejnej fali przeceny. Dlatego obecnie rynki stoją przed alternatywą: albo unikną przecięcia linii szyi i pozostawią sobie możliwość dalszych wzrostów, albo ją przetną i wrócą do bessy. To w zasadzie wyklucza wariant pośredni, czyli odreagowanie październikowej zwyżki i w dalszym terminie powrót do wzrostów, które doprowadziłyby do przebicia ostatnich maksimów.
Nasz parkiet fałszywym przełamaniem 1162 pkt. sugeruje realizowanie wariantu pesymistycznego, czyli rozpoczęcia nowej fali spadków. Sytuacja jest o tyle ciekawa, ze wraz ze zbliżaniem się do końca roku narastać będą oczekiwania na efekt stycznia, który miałby w tej sytuacji szanse zaistnieć jedynie w szczątkowej wersji. Rozczarowanie inwestorów napędzałoby zniżki.
Niestety, dzisiejsza sesja w najmniejszym stopniu nie służy wyjaśnieniu się sytuacji na rynku.
Krzysztof Stępień