Co prawda po nieudanej próbie przełamania oporu powinniśmy mieć pogorszenie nastrojów w dniu jutrzejszym, ale to dość słaba przesłanka do stawiania prognoz. Jeśli obroty nadal będą tak niskie to siłą 200-pkt. trendu wzrostowego rynek w wolnym tempie ma szanse iść jeszcze trochę na północ. Warunkiem tego jest brak silniejszych spadków na światowych giełdach, a to po wczorajszej sesji nie jest wcale takie pewne. Pomimo bardzo optymistycznej reakcji kontraktów na amerykańskie indeksy na rynku kasowym nie ma już takiej euforii. Widać, że zgodne z oczekiwaniami informacje już nie wystarczają do mocnych wzrostów, a to rodzi podejrzenia, ze wiele z nich jest już uwzględnionych w cenach.

W związku z Dniem Dziękczynienia giełdy w USA będą jutro nieczynne, co zapowiada bardzo nudny dzień nie tylko u nas, ale i w Eurolandzie. Chyba do końca tego tygodnia niewiele się już wyjaśni. Na naszym parkiecie wciąż nie widać agresywniejszej podaży, co sprzyjać powinno przynajmniej stabilizacji notowań.

Warto odnotować dwie dzisiejsze obniżki prognoz zysków dla Pekao i Prokomu. Pokazują one, że daleko jeszcze do poprawy wyników spółek, a łagodne ożywienie gospodarcze niewiele tu pomoże. Wskaźniki cena do zysku dla największych spółek powyżej 25 pokazują, że nie są one zbyt tanie. A im spółka lepsza fundamentalnie tym droższa - przykładem BZ WBK z C/Z powyżej 40. Tyle tylko, że przy stadnych reakcjach zarządzających OFE to się w krótkim terminie nie liczy. Ale w dłuższym trudno polecać polskie akcje po obecnych cenach jako dobre miejsce do ulokowania oszczędności.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu