Sytuacja nieco przypomina to, co działo się pod koniec czerwcowych spadków, gdzie każde odbicie było traktowane jako okazja do pozbycia się akcji. Teraz jest odwrotnie - każdy spadek wydaje zdaje się być traktowany jako znakomita okazja do kupowania.
Ale dziś nie ma sesji w USA, więc najbardziej prawdopodobne jest to, że przy małych obrotach nasze indeksy będą wahać się w niewielkim zakresie. Wskazują na to obroty z pierwszej godziny notowań, które wyniosły ok. 25 mln zł. Po wczorajszym nieudanym ataku na poprzedni szczyt przy 1240 pkt., dziś próba przebicia tego poziomu nie powinna się powtórzyć. WIG20 wsparcie ma na poziomie 1221 pkt. i wydaje się ono dziś bezpieczne.
Nową kwestią dla rynków są kolejne zamachy terrorystyczne, do których tym razem doszło w Kenii. Zaatakowano hotel z izraelskimi turystami. Jedyne pocieszenie, że ofiar było dużo mniej, niż przy zamachu na Bali. Ale z politycznego punktu widzenia może to okazać się istotne wydarzenie, bo dotyczy obywateli Izraela. To może zaognić sytuację na Bliskim Wschodzie, która ma duże znaczenie dla cen ropy.
Na razie rynki Eurolandu nie przejęły się zbytnio wydarzeniami w Kenii i zyskują od 0,5 do 1%.