Teraz większość walorów z WIG20 jest na minusie - najwięcej, po 2%, tracą BRE i KGHM. Spadkowi indeksu towarzyszyło przecięcie od góry średniej przez 60-min. MACD, co doprowadziło do powstania na nim negatywnej dywergencji. W ostatnim czasie bardzo często był to dobry zwiastun trwalszej zmiany trendu.

Bez wątpienia wyprzedaży sprzyjają niepewne nastroje na światowych giełdach, szczególnie niepokojącą wyglądają notowania kontraktów na amerykańskie indeksy. Te na Nasdaq tracą 13,5 pkt., na S&P500 7,5 pkt. Indeksy w Eurolandzie reagują różnie - od 1% zniżki FTSE do niewielkiego wzrostu DAX.

Ważna informacją dla rynków była opinia Komisji Europejskiej, że w I kwartale przyszłego roku PKB strefy euro może spaść o 0,2%. Stałoby się tak po raz drugi w ostatnich 10 latach. To najdobitniej pokazuje, w jak trudnej sytuacji jest europejska gospodarka i w dużym stopniu tłumaczy dlaczego Unia próbuje, jak najbardziej ograniczyć koszty rozszerzenia. Tak słaba koniunktura nie może pozostać bez wpływu na stan naszej gospodarki, co w kontekście oczekiwań na poprawę wyników spółek nie napawa optymizmem.

Warto też zwrócić uwagę, że praski PX przełamuje dziś linię dwumiesięcznego wzrostu, co jest zapowiedzią większej przeceny na tym rynku tym bardziej, że nastąpiło to po odbiciu od sierpniowego szczytu.

Dziś o 16.00 zostanie opublikowany wskaźnik ISM dla sektora usług w USA. Ma wzrosnąć w listopadzie do 54-55 pkt. z październikowych 53,1 pkt. Bardzo ciekawa będzie reakcja inwestorów na te dane w kontekście przypuszczeń, że zachodzi wśród nich zmiana postrzegania perspektyw rynku. Gdyby rzeczywiście z większym pesymizmem patrzyli oni w przyszłość, to nawet dobre dane nie powinny dać znacznego wzrostu, a gorsze od oczekiwań przyczynić powinny się do przeceny.