To podziałało na wyobraźnię naszych inwestorów, którzy od początku sesji przystąpili do zdecydowanej wyprzedaży akcji. WIG20 stracił 1,4% i znalazł się na poziomie 1222 pkt., czyli bardzo blisko najważniejszego w krótkim terminie wsparcia przy 1219 pkt. Przełamanie tej bariery pozwalałoby się spodziewać zniżki przynajmniej o dalsze 30 pkt., a to już oznaczałoby przełamanie linii dwumiesięcznych wzrostów. Na razie jednak nie wybiegajmy aż tak daleko myślami i skupmy się nad bieżącymi wydarzeniami.

Szerokość spadku w pierwszej godzinie sesji jest duża, bo traci aż 18 spółek z WIG20. Obroty też są spore, choć w sporej części wynikają z wymiany dużego pakietu na Amice. To będzie utrudniać podniesienie się indeksu w dalszej części sesji.

Wydaje się, że taka reakcja naszego rynku nie jest przesadzona. Końcówka wczorajszej sesji pokazała, że to wydarzenia na światowych giełdach zadecydują o rozwoju sytuacji. A przełamanie krótkoterminowych wsparć na amerykańskich indeksach zapowiada trwalsze pogorszenie koniunktury. Widać, ze inwestorzy zaczęli na poważnie obawiać się wyników spółek za IV kwartał i chyba w tej atmosferze będą upływać kolejne sesje.

WIG20 jest po 3 nieudanych próbach przełamania oporu przy 1257 pkt., powstała negatywna dywergencja na RSI, przy ustanawianiu ostatniego szczytu na WIG20 tylko kilka spółek przebiło poprzednie maksima (co świadczy o zawężaniu się trendu wzrostowego) - to wszystko niekorzystne sygnały, choć trzeba podkreślić, że o dalszych zniżkach przesądzać będzie pokonanie 1219 pkt.