Dzisiejsza sesja potwierdziła, ze na rynku doszło do zmiany trendu na spadkowy. Popyt tylko w pierwszej godzinie notowań był obecny, a później znów zaznaczyła się przewaga podaży. Sesja nie wypadła tak źle jak wczorajsza, bo skala zniżek była dużo mniejsza, ale w związku z tym, że wczoraj skończyliśmy dzień blisko wsparcia przy 1190 pkt., wystarczyło to do przełamania tego poziomu. Zatem spadki zaczęły się na dobre, a kwestią interpretacji jest to, czy znaleźliśmy się na początku kolejnej fali bessy, która w następnych tygodniach sprowadzi indeks znów w okolice 1000 pkt., czy też mamy do czynienia z korektą dwumiesięcznych wzrostów. Na razie to pytanie pozostaje bez odpowiedzi, ale niewątpliwie sygnały pogorszenia koniunktury są na tyle wyraźne, że nie warto myśleć teraz o kupowaniu akcji.

Głównym czynnikiem, który wywołała spadki u nas, jest zmiana sentymentu na światowych rynkach akcji. Tam również niedźwiedzie rozgościły się na dobre, choć tylko w przypadku indeksu francuskiego doprowadziły do bardziej zdecydowanych rozstrzygnięć. Przypomnijmy, że CAC wyłamał się w dół z kanału zwyżkującego, co z dużym prawdopodobieństwem zapowiada powrót do bessy. Londyński FTSE jest na krawędzi opuszczenia dołem trendu bocznego, nieco lepiej jest na DAX-ie, ale i on złamał dziś linię dwudniowych zwyżek, co powinno w konsekwencji dać jutro spadki.

Warto odnotować dziś słabe zachowanie TP S.A., tracącej blisko 2%. Coraz bardziej niepokojąco wygląda wykres Pekao, który dziś spadł o 1,5% i zbliżył się do kluczowego wsparcia przy 92,50 zł. Trwał zła passa PKN, któremu chyba zaszkodziła decyzja o nabyciu stacji benzynowych w Niemczech.

W tej sytuacji jutro powinniśmy zobaczyć WIG20 na poziomie 1170 pkt., choć w dłuższej perspektywie to raczej nie wyczerpie potencjału spadkowego. Wydaje się jednak, że rynek jest chwilowo mocno wyprzedany i jest szansa przynajmniej na stabilizację notowań w przedziale 1170-90 pkt. Pytanie, czy pozwolą na tą stabilizację rynki zagraniczne, bo jutro sporo istotnych wiadomości z gospodarki USA.