Teraz WIG20 ma 1194 pkt., czyli ok. 0,5% mniej, niż na ostatnim zamknięciu, ale tworząca się czarna świeca nie wygląda dobrze zwłaszcza jeśli połączyć ją z poniedziałkową świecą. Mają one wyraźnie dystrybucyjny charakter i uzasadniona jest obawa, że w drugiej połowie sesji może być jeszcze gorzej. Niepokojące są spadki czołowych spółek, czyli PKN, Pekao i TP.S.A. To one głównie ciągną rynek w dół. Wskazywałoby to na realizację zysków przez inwestorów grających pod udane zakończenie negocjacji akcesyjnych. Jeśli prawdą jest to, że w październiku i listopadzie napływał na nasz rynek kapitał zagraniczny, to takie działanie w obliczu obaw o wybuch wojny z Irakiem, jest możliwe. Ale jest to jedna z hipotez, bo przecież dostępne dane nie pozwalają jej dokładnie zweryfikować.
Tak, czy inaczej, rynek nie wygląda dobrze i już wczoraj widzieliśmy jego słabość. Nie ma na razie chętnych do mocniejszego kupna. Wydaje się też, że notowania Telekomunikacji, która nie może się podnieść po ubiegłotygodniowym ciosie, mają negatywny wpływ na inne spółki. Coraz wyraźniej po zachowaniu Pekao widać, że nie zrealizuje on tegorocznej prognozy. Pozytywne czynniki zostały już zdyskontowane w październiku i listopadzie i teraz brak jest nowych impulsów, mogących pociągnąć rynek wyżej.
Od strony analizy technicznej zadziałał wczoraj opór przy 1209 pkt. i również dziś dał on o sobie znać. Wsparciem jest ostatni dołek przy 1182 pkt., którego przełamanie przełożyłoby się na osiągnięcie 1170 pkt.