Warto zauważyć, że to na tym poziomie wypadło zamknięcie znakomitej sesji z piątku. Jeśli więc indeks odbije się od 1218 pkt., to niewykluczone, że również pozostała część notowań będzie przebiegać pod dyktando sprzedających. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że od rana wyraźne spadki zagościły na giełdach eurolandu. Patrząc na indeksy z tego regionu w dłuższej perspektywie czasu widać, że zryw z pierwszej sesji tego roku niewiele poprawił ich obraz. Napływające ostatnio informacje z największych gospodarek wcale nie były krzepiące. Spadająca sprzedaż detaliczna i coraz gorsze nastroje konsumentów niedobrze wróżą na pierwszy kwartał 2003 r. Do tego mamy bardzo powszechne oczekiwania na efekt stycznia. A skoro większość liczy na jego wystąpienie to akcje kupiła już wcześniej. Bez dobrych informacji ze sfery makro i w obliczu niepewnych wyników spółek za ostatni kwartał ub.r. trudno oczekiwać, by znaleźli się chętni do odkupywania akcji po znacznie wyższych cenach.
U nas ostatnie dwie sesje nie miały większego znaczenia dla obrazu rynku. Ciągnięcie w górę niektórych spółek przy niewielkich obrotach robi raczej negatywne wrażenie i często jest przygotowaniem pod późniejszą dystrybucję. Warto zauważyć, że RSI wykonał ruch powrotny do przełamanej w grudniu kilkumiesięcznej linii trendu. MACD wcale nie wykazuje ochoty do wzrostów, choć ponowił sygnał kupna. Sam WIG20 ma duże problemy z przedostaniem się ponad opór na wysokości 1220 pkt., co otwierałoby mu drogę do ataku na grudniowy szczyt. W związku z tym trudno obecną sytuację na rynku uznać za jednoznaczną. Jednodniowy zryw w górę poprawił nastrój, ale w dłuższej perspektywie pozostaje wiele wątpliwości. Dlatego trudno wskazywać na atrakcyjność obecnych cen akcji i rekomendować ich kupno.