Wystarczyło dwie godziny mocniejszej podaży, by powrócić poniżej połowy białej świecy z ubiegłego piątku. Nie ma większych wątpliwości, że główną przyczyną takiego zachowania inwestorów są wydarzenia na zagranicznych giełdach i prawdopodobnie cały dzisiejszy dzień na giełdzie będzie przebiegał w rytm informacji ze świata. A tam spełniać się zaczyna scenariusz zakładający to, że publikacja wyników spółek za ostatni kwartał 2002 r. przyniesie rozczarowanie. Choć sam właśnie na taki wariant stawiałem to jednak muszę przyznać, że nie spodziewałem się, iż tak szybko będzie się on realizował. Jeśli jednak tak się dzieje to tym gorzej dla byków.

Wydaje się, że oczekiwanie na decyzję Europejskiego Banku Centralnego nie będzie miało dziś żadnego znaczenie dla przebiegu notowań. Inwestorzy raczej nie wierzą, że kolejna obniżka stóp może przynieść szybką poprawę koniunktury. Przewrotnie sam plan Busha pobudzenia gospodarki może w dłuższym terminie obrócić się przeciwko rynkom zamiast im pomóc. Już teraz coraz bardziej słyszalne są głosy o kosztach złagodzenia polityki fiskalnej, a także wątpliwości, że skoro w tym roku gospodarka ma wychodzić na prostą, to po co tak kosztowny plan. Zresztą zniesienie podatku ma dotyczyć jedynie dywidend, a nie samych zysków kapitałowych. Do tego przy kiepskiej koniunkturze nawet największe dywidendy nie będą w stanie pokryć strat na kursach. Zatem można przyjąć, że dyskontowanie planu Busha wraz z wczorajszą sesją zakończyło się i teraz trzeba czekać na ewentualne efekty tego planu.

WIG20 opór ma wciąż w okolicach 1220 pkt., kluczowym wsparciem jest luka hossy pomiędzy 1177-1196 pkt. Indeks właśnie dotarł do większej z tych wartości. Jednak szerokość spadków, jak również duże obroty im towarzyszące nie dają większych nadziei na obronę luki. Rynek w dół prowadzą Pekao, zniżkujący o ponad 1% i Agora tracąca ponad 4%. Słabo też wypadają BPH PBK i Prokom.