Ostatnia sesja w USA nie dała odpowiedzi na pytanie o przyszła koniunkturę na tamtejszych giełdach. Indeksy prawie nie zmieniły swoich wartości, ale biorąc pod uwagę, ze znów popyt nieskutecznie próbował przebić się przez ważne opory, z ostrożnością spoglądałbym w przyszłość. Tak naprawdę jednak wkraczamy w okres, że nawet zamknięcie sesji w USA nie pozwoli ocenić, jak zaczną się następnego dnia rano notowania w Europie. Wiele spółek wyniki podaje po zakończeniu sesji. Przedsmak tego będziemy mieli dziś, kiedy poznamy wyniki za ostatni kwartał Intela. Wcześniej, o 14.30 bardzo ważne dane o grudniowej sprzedaży detalicznej. Szacunki mówią o jej wzroście o 1,5-2%, a po odliczeniu sprzedaży aut o 0,3-0,5%. Wobec wcześniejszych informacji, że sprzedaż w okresie przedświątecznym szła słabo, te oczekiwania są dość optymistyczne. Ale nawet jeśli dane będą gorsze, to niekoniecznie muszą wywołać negatywną reakcję inwestorów. Po pierwsze, mają oni w pamięci zachowanie rynku po piątkowych danych z rynku pracy, po drugie będą czekać na wyniki Intela. Jednocześnie nie można wykluczyć, że złe informacje przeleją czarę złych informacji, jakie w ostatnim czasie napływają na rynek, i spowodują bardziej zdecydowaną wyprzedaż. Lepsza sprzedaż detaliczna musiałby wywołać euforię na kontraktach, choć reakcja rynku kasowego nie musiałaby być aż tak optymistyczna. Nie można wykluczyć, że podobnie, jak to było w piątek, końcówka dzisiejszych notowań będzie emocjonująca.

WIG20 opór ma na wysokości 1256 pkt., wsparciem jest 1232 pkt. Warto też zwrócić uwagę na to, czy powstanie na 60-min MACD negatywna dywergencja. Gdyby wskaźnik przeciął od góry swoją średnią, a indeks spadł poniżej 1232 pkt., otrzymalibyśmy niepokojący sygnał. Ruch w kierunku 1256 pkt. może wywołać na rynku nastrój bliski euforii.