Czekamy na wyniki amerykańskich firm i reakcje inwestorów na nie. W zasadzie ważniejsza będzie sama reakcja, bo wobec mocno zaniżonych prognoz, w większości spółki nie powinny mieć problemów z ich realizacją. Tak było w przypadku Intela, którego zysk nieznacznie przekroczył prognozę, ale też towarzyszyła temu zapowiedź obniżenia w tym roku wydatków inwestycyjnych. Szefowie spółki rozpoczęty rok postrzegają jako trudny. Pytanie, czy inwestorzy w USA wreszcie przejmą się złymi wiadomościami, czy nadal utrzymywać się będzie przekonanie, że najgorsze już minęło.

Zanim ta kwestia rozstrzygnie się u nas nie dojdzie zapewne do większych ruchów. Będziemy czekać na to, co stanie się na świecie i tak jak jest to od początku roku powielać ruchy zagranicznych indeksów.

WIG20 opór ma wciąż na wysokości 1256 pkt., czyli w miejscu grudniowego szczytu. Wsparciem jest przełamane zamknięcie z 7 stycznia przy 1224 pkt. Jednak wobec rysującej się na 60-min MACD negatywnej dywergencji jako niekorzystny czynnik trzeba będzie uznać przekroczenie 1232 pkt. Wczoraj indeks udanie bronił się na tym poziomie, dziś oddalił się od niego o 5 pkt.

Na giełdach eurolandu przeważają zniżki, ale są one na tyle nieznaczne, że w tym momencie nie mają znaczenia dla przebiegu zdarzeń na naszym parkiecie. Wygląda więc na to, że czeka nas kolejny dzień wyczekiwania na trend. Małe obroty sprzyjać będą niewielkiemu odbiciu.

Najlepiej w tej części notowań wypada Pekao, zyskujący 1,5%, co pozwala na odrobienie wczorajszej straty. W sumie jednak spółka pozostaje w trendzie bocznym i takie ruchy nie wprowadzają żadnych zmian.