Korelacja jest od początku roku znaczna i nie widać powodów, by to się miało w najbliższym czasie zmienić. Przebieg zdarzeń zagranicą jest odbiciem reakcji na publikowane wyniki amerykańskich firm za ostatni kwartał ub.r. Wyniki na razie nie zaskakują in plus, a raczej potwierdzają, ze gospodarka światowa pozostaje w słabej kondycji i przynajmniej pierwsza połowa tego roku nie przyniesie w tym zakresie większych zmian. Trzeba przy tym przyznać, że po zapowiedzi Intela znacznej redukcji planów inwestycyjnych, środowa sesja mogła się zakończyć gorzej. Na spadku wzrosły obroty, ale nawet w krótkim terminie sytuacja pozostaje nierozstrzygnięta. Potrzeba serii informacji o jednoznacznym zabarwieniu, by wyrwać indeksy ze stanu niejednoznaczności. Moje zapatrywania pozostają pesymistyczne, ale nie zmienia to faktu, że wystarczą dwa mocniejsze ruchy w górę, by na rynkach zapanowała euforia. Tak samo jednak jeszcze jeden, dwa mocniejsze spadki wywołają przeciwne nastroje.
Dziś w ciągu dnia sporo wiadomości. Po wczorajszym PPI dziś z uwagą inwestorzy przyglądać się będą danym o inflacji na poziomie cen konsumentów. Tak samo, jak cotygodniowy raport z rynku pracy, zostanie ona podana o 14.30. O 18.00 zostanie opublikowany wskaźnik aktywności gospodarczej Philadelphia Fed. Oczekiwania są tu dość rozbieżne, bo wobec ostatniej wartości 11,3 pkt. mieszczą się teraz w przedziale o 9 do 17 pkt.
Warto też odnotować posesyjny spadek kursu Yahoo! pomimo podania większych od oczekiwań zysków. To może być ostrzeżeniem, że publikacja kwartalnych raportów stanie się pretekstem do realizacji zysków, a nie impulsem do kontynuacji zwyżek.
Po spadku poniżej 1224 pkt. WIG20 wsparcie ma teraz przy 1208 pkt. Oporem pozostaje wciąż 1256 pkt. Obrona na zamknięciu 1224 pkt. dawałaby szansę na test grudniowego maksimum.