Niekorzystnie trzeba odczytywać reakcje inwestorów na dane o liczbie nowych bezrobotnych i dobre wyniki General Motors. Choć te informacje miło zaskoczyły inwestorów, to jednak nie wystarczyło do mocniejszego ruchu w górę. Trochę poprawiły się notowania kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy, ale nie na tyle, by można jednoznacznie prognozować, jak zaczną się sesje na rynku kasowym.
U nas wciąż najsłabiej wypadają Pekao i TP.S.A, tracące po ponad 2%. Jednak WIG20 wciąż utrzymuje się ponad wsparciem przy 1208 pkt., co ogranicza negatywną wymowę sesji. Nie można przy tym pominąć przełamania wsparcia przy 1224 pkt., wyznaczanego przez szczyt z 7 stycznia. Jeśli indeks nie wróci do tego poziomu do końca dnia, to otrzymamy niepokojący sygnał. Będzie on tym bardziej niepokojący, że towarzyszy mu powstanie luki bessy. W sumie jednak nie ma co na razie przesadzać z mówieniem o jakichś rozstrzygnięciach. Od dłuższego czasu żadna ze stron rynku nie może przejąć kontroli nad rynkiem na dłużej niż kilka dni, więc można mówić o dominacji trendu bocznego. Dopiero zasłonięcie styczniowej luki hossy stałoby się namacalnym dowodem zmiany trendu na zniżkowy.
Na giełdach eurolandu trwa niewielkie odbicie i tam również nie da się powiedzieć o żadnych rozstrzygnięciach. Na pewno dobrym probierzem nastrojów amerykańskich inwestorów będzie dzisiejsza reakcja na wyniki GM. Gdyby nie pomogły one we wzrostach to oznaczać będzie, ze rynki wybierają wariant realizacji zysków po publikacji wyników. To wobec ostatnich słabych danych makro mogłoby przełożyć się na dłuższe spadki.