Trudno jednak w tym upatrywać zwiastuna trwalszej poprawy nastrojów. Obroty były małe, jeśli nie liczyć dużej transakcji na Prokomie, a rosło niewielkie grono walorów. Również na świecie sytuacja nie poprawiła się. DAX ma problemy z oddaleniem się od ubiegłorocznego dołka. Nastroje są nerwowe. Wystarczy wspomnieć, że w półtorej godziny DAX z +1,5% przeszedł na -0,5%.

Przypomnijmy, że Nasdaq zmienił wczoraj średnioterminowy trend na spadkowy. Dlatego jego otwarcie na wysokości 1335 pkt. można traktować jako ruch powrotny do grudniowego dołka. Inwestorzy w USA czekają na indeks Conference Board, który zostanie podany o 16.00 i wystąpienie prezydenta Bush`a na temat stanu państwa (Bush nie ma zbyt wielu dobrych informacji dla Amerykanów). Indeks nastrojów może jeszcze wpłynąć na zamknięcie u nas, ale już chyba nie zmieni wymowy sesji. Pozostawia ona nadzieje, że przy wyhamowaniu zniżek na świecie, byki mogą się pokusić o zamknięcie wczorajszej luki bessy na WIG20, ale jest ona na tyle niedaleko, że kupowania akcji z nadzieją, że ten atak się powiedzie nie ma większego sensu. Raczej obawiałbym się, że po dzisiejszym odreagowaniu kolejne dni przyniosą ponowny atak na jesienne okno hossy pomiędzy 1094-1104 pkt. Jeśli do niego dojdzie to tym razem powinien być on udany. Zamknięcie tego okna otworzy drogę do ataku na dołek z minionego roku przy 1040 pkt.