Jednak patrząc spokojniej trzeba zwrócić uwagę, że nadal nie udało się popytowi przekroczyć żadnego oporu, w oparciu o co można byłoby budować bardziej optymistyczny scenariusz na kolejne sesje.

Notowania potwierdzają, że zdecydowanie najważniejsze jest to, co dzieje się na świecie, bo to właśnie poprawa koniunktury w eurolandzie i odrabianie strat przez kontrakty na amerykańskie indeksy pomogły naszym bykom.

Wciąż pozostaje jednak pytanie, jak po wystąpieniu prezydenta Busha zachowają się dziś giełdy w USA. Kontrakty zapowiadają niewielkie minusy na początku, ale najważniejsze będzie zamknięcie. DAX odbił się od ubiegłorocznego dołka, ale jeśli sesja w USA zacznie się słabo wszystko jest dziś jeszcze możliwe z przełamaniem tego wsparcia włącznie. A to byłby bardzo ważny sygnał dla naszego rynku.

Warto odnotować, iż obroty w dniu dzisiejszym są znów niewielkie i nie przekroczyły jeszcze 140 mln zł. Wydaje się, iż to właśnie mała aktywność sprzedających przez większość notowań była przyczyną takiego przebiegu sesji. Nastroje w ostatnich dniach szybko się pogorszyły i było coraz mniej chętnych do łapania dołka. To nie była dobra sytuacja dla chcących pozbyć się akcji. Dlatego nastroje się dziś zapewne poprawią, ale nie zdziwiłbym się, gdyby jutro ponownie prysł. To, że WIG20 ma po tej sesji możliwość dotarcia do 1140 pkt. nie zmienia faktu, iż w ostatni piątek zmienił się trend, a to nie sprzyja kupowaniu akcji.