Ta spółka jest w największym stopniu odpowiedzialna za słabą kondycję rynku i zniżkę WIG20 o 0,8%, do 1116 pkt. Sam Pekao traci ponad 3% i kosztuje 85 zł. Trzeba zatem przyznać, że notowania znów przybierają niekorzystny dla posiadaczy akcji obrót. Zamiast testowania oporu przy 1140 pkt. jesteśmy blisko wsparcia przy 1115 pkt. Przełamanie tego poziomu stanie się złym sygnałem i zapowie dalszą przecenę w drugiej połowie dnia.
To wszystko dzieje się przy wciąż zwyżkujących rynkach eurolandu. Na indeksach z tego regionu widać wyczekiwanie na dane z USA i reakcje inwestorów na kontraktach terminowych. Wydaje się, że do 14.30 niewiele się zmieni na tych parkietach. Ale ma to dziś niewielki wpływ na polski rynek.
Jak pisałem w pierwszym komentarzu nasi inwestorzy mają świadomość zmiany średnioterminowych trendów na światowych giełdach (Londyn wrócił już nawet do bessy) i to każe im z ostrożnością przyjmować zwyżki. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można je określić jako chwilowe odbicie po którym nastąpi dalsza część zniżek. Wynika to z formacji głowy z ramionami widocznej na wykresach DJIA i S&P500. Ich wysokość zapowiada ruch w kierunku ubiegłorocznych minimów.
Trzeba jednak zwrócić uwagę, że podczas dzisiejszej sesji uwaga graczy koncentruje się głównie na Pekao, który odpowiada za połowę z 60 mln zł obrotu na rynku. Szerokość zniżki nie jest zbyt duża (10 spółek z WIG20 jest na minusie), ale też na tym etapie trendu spadkowego ta szerokość nie musi być aż tak znacząca, by indeksy traciły.
Dopóki WIG20 znajduje się ponad 1115 pkt. jest szansa na to, że zniżka będzie miała ograniczony charakter. Przypominam jednak o obecnych w ostatnich dniach dużych nadziejach na wyraźniejsze odbicie. Jeśli te nadzieje zostaną zawiedzione (a na to się zanosi) może pojawić się większa podaż od rozczarowanych tym faktem inwestorów.