Decyzje inwestorów są bardzo ostrożne zarówno po stronie kupna jak i sprzedaży. Widząc brak większych zleceń kupna podaż jest też bierna. W sumie więc WIG20 traci tylko 0,3%, ale musimy wziąć pod uwagę, że wczoraj indeks również odnotował zniżkę i utworzył formację przenikania na wykresie świecowym. Ta formacja zapowiada kontynuację spadków, choć to czy one nastąpią już dziś będzie w największym stopniu zależeć od wielkości obrotów. Jeśli będą niewielkie jest szansa na obronienie się rynku, jeśli aktywność inwestorów zwiększy się prawdopodobnie będziemy podążać nadal w dół.
Ciążąca nad rynkiem świadomość zagrożenia kontynuacją zniżek na świecie to nie jedyne zmartwienie. Kończący się tydzień znacznie pogorszył nastawienie inwestorów do sektora bankowego, a ile on znaczy dla całego rynku można było się przekonać wczoraj. W zasadzie jeden Pekao przesądził o losach sesji, choć później do zniżek przyłączyły się BZ WBK i BPH PBK. W rezultacie WIG20 zamknął się poniżej 61,8-proc. zniesienia jesiennych wzrostów, co w dalszej perspektywie powinno doprowadzić do testowania 1040 pkt.
Dziś przed giełdami seria ważnych danych w USA. Szczególnie istotne będą wydatki i dochody osobiste za grudzień. Ale ważne dla inwestorów będą także weryfikacja indeksu zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan (według niektórych serwisów miał on być weryfikowany w czwartek, przez co błędnie informowałem we wczorajszych komentarzach) i styczniowy Chicago PMI, będący zapowiedzią przyszłotygodniowego indeksu aktywności gospodarczej ISM. Oczekiwania co do dochodów i wydatków, a także PMI są dość optymistyczne, więc trzeba się liczyć, że rzeczywiste dane rynki rozczarują.
WIG20 nadal ma wsparcie przy 1094 pkt., oporem pozostaje poniedziałkowa luka bessy przy 1040 pkt.