Pierwszy to wyczekiwanie na wystąpienie C. Powella na forum ONZ. Przedstawienie przekonujących dowodów "winy" Iraku znacznie przybliży wybuch konfliktu zbrojnego. Ale niepokój z nim związany to nie jedyne zmartwienie inwestorów. Kolejne informacje napływające ze spółek, a dotyczące przyszłości nie napawają optymizmem. Tak samo było z Cisco, który przedstawił wczoraj wieczorem wyniki i mówił o spadku przychodów w kolejnym kwartale. Inwestorzy są teraz wpatrzeni w przyszłość i takie zapowiedzi działają na nich jak kubeł zimnej wody. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Od prawie trzech lat kolejne wzrosty na giełdach są głównie wynikiem nadziei na trwałą poprawę koniunktury gospodarczej i w wyników spółek, a później okazuje się, ze na nic takiego nie można liczyć.
U nas coraz bardziej zagęszcza się atmosfera wokół sektora bankowego. Znacznie większe straty od podwyższonych niedawno szacunków ogłoszone przez Kredyt Bank pokazują, jak trudna jest sytuacja w branży. I co ważne nie ma na razie przesłanek zapowiadających rychłą poprawę. Dlatego obecne wyceny trzeba uznać za wysokie i pozostawiające miejsce do dalszych zniżek. Ale wczorajsze notowania pokazały, że również w najmocniejszej ostatnio informatyce coś pęka. W sumie WIG20 powrócił w pobliże kluczowego w tej chwili wsparcia w obszarze luki z 15 października (1094-1104 pkt.). Wydaje się, że tym razem podaż powinna poradzić sobie z tym wsparciem.
Na pewno pomogłoby w tym przełamanie przez DAX-a ubiegłorocznego minimum. Na początku sesji ponownie znalazł się on w pobliżu tej bariery. Ewentualny, dość prawdopodobny sukces sprzedających, da naszemu parkietowi impuls do dalszych zniżek. Po tym, jak wczoraj z nawiązką został zniesiony poniedziałkowy wzrost, kupujący będą dziś dużo bardziej ostrożnie podejmować takie decyzje.