Teraz ma 1106 pkt., czyli nieznacznie mniej niż na wczorajszym zamknięciu.
Wydaje się, że inwestorzy z rynku terminowego, wpadli w pułapkę nieuzasadnionego optymizmu, wynikającego z przebiegu sesji w USA. Skoro nie było tak źle, jak to zapowiadało się przez większą część czwartkowych notowań, mogli dojść do wniosku, iż teraz "musi" być lepiej. Spójrzmy jednak na to, co wczoraj się działo spokojnie. Dzień zakończył się niewielkim spadkiem, lecz to cały czas spadek. Popyt był aktywny w zasadzie przez 3 kwadranse, co rodzi podejrzenia, że pochodził on od zamykających krótkie pozycje, a nie od posiadaczy gotówki, wierzących w trwalsze wzrosty. Zresztą w poprzednich falach bessy takich zrywów było wiele i żaden nie prowadził do poprawy koniunktury na dłużej.
U nas dodatkowo napłynęły fatalne wyniki BPH PBK i Computarlandu. One skutecznie psują nastrojów w sektorze bankowym i informatycznym. Skalę rozczarowania przedstawia prawie 7% spadek ceny CPL. BPH PBK tracił początkowo ponad 4%, ale teraz jest trochę lepiej i zniżka wynosi 2,5%.
Patrząc na przebieg czwartkowych notowań i początek dzisiejszej trudno oprzeć się wrażeniu, że korekta wzrostowa dobiega lub dobiegła końca. Dwie próby sforsowania oporu przy 1112 pkt. są ważnym argumentem w rękach podaży. Na dzień dzisiejszy kluczowym wsparciem jest 1098 pkt. Przełamanie tego poziomu będzie sygnałem zakończenia korekty i zagrozi spadkami w kierunku 1061 pkt. Oporem pozostaje nadal 1112 pkt. Warto odnotować wzrost optymizmu na ostatnich sesjach, co w trendzie spadkowym nie jest wcale dobrym sygnałem.