Na dalszą część notowań można postawić jedno zasadnicze pytanie. Jak nasi inwestorzy odbiorą ostatnią zwyżkę w USA. Czy uznają ją za zwykłą korektę w trendzie spadkowym, czy też zapowiedź trwalszego ocieplenia koniunktury. W pierwszym wypadku po początkowym entuzjazmie powinno przyjść zastanowienie, w drugim można liczyć na dalszą aktywność kupujących, którzy powinni doprowadzić do testu luki bessy z końca stycznia z górnym ograniczeniem przy 1140 pkt. W tej chwili trudno jest na to pytanie odpowiedzieć, bo jednodniowy wzrost na świecie jeszcze niczego nie przesądza. Poziom otwarcia WIG20 przemawia za bardziej pomyślnym dla posiadaczy akcji scenariuszem, ale w momencie gdy na rynku panuje trend spadkowy nie można przed zamknięciem niczego rozstrzygać.

Emocjonalność piątkowego wzrostu w USA (inwestorzy zignorowali słaby odczyt indeksu nastrojów Uniwersytetu Michigan) jest sygnałem, że mogło to być chwilowe przebudzenie popytu. Jednak niepewność co do oceny ostatniej sesji na świecie będzie się utrzymywać przez większą część dzisiejszej sesji.

Chyba nie pozostaje nic innego, jak śledzić wartość WIG20. Dopóki utrzymuje się on ponad 1124 pkt., czyli maksimum z 11 lutego jest szansa na atak na 1140 pkt. Przekroczenie 1124 pkt., a potem 1115 pkt. oznaczałoby załamanie zwyżki.

Ciekawe jest to, że po piątkowym znacznym spadku nie ma siły odbić się węgierski BUX. Na początku sesji zyskiwał ok. 0,5%, ale teraz jest już na niewielkim minusie. Podobna, słaba koniunktura jest na praskim rynku, gdzie PX zwyżkuje jedynie o 0,4%.