W dalszym ciągu nie ma bowiem powodów by traktować ewentualny wzrost inaczej niż jako korektę w trendzie zniżkowym. Ostatni raport inspektorów rozbrojeniowych daje wprawdzie szanse na uspokojenie atmosfery związanej z konfliktem irackim i oddalenie widma wojny w najbliższym czasie, ale trudno traktować go jako element, który rozwiałby większość wątpliwości. Rynki zmęczone przedłużającymi się spadkami szukały wprawdzie pretekstu dla wzrostów i wykorzystały okazję, ale nie należy raczej spodziewać się by mogło to sprowokować mocniejsze wzrosty.

Stosunkowo blisko położone są ważne opory nie pozostawiające zbyt wiele miejsca dla zwyżki. Pierwszy z nich znajduje się już na wysokości ok. 1122.5 pkt., a tworzy go 23.6% zniesienia spadków z połowy stycznia br. Można oczekiwać, że z tą barierą popyt sobie poradzi, jednak znacznie trudniejsze zadanie czeka go w strefie ok. 1126-1140 pkt. Mamy tu bowiem kilka istotnych ograniczeń, jak luka bessy z 27 stycznia, czy przebite dna z 8 listopada ub.r. Taka koncentracja powoduje, iż sforsowanie tego przedziału w perspektywie najbliższych dni jest raczej mało prawdopodobne.

Dzienne wskaźniki techniczne w większości potwierdziły próbę odbicia. Korzystnie prezentuje się MACD, który w ostatnim tygodniu wygenerował sygnał kupna wychodząc ponad swą średnią. Wyraźny ruch wzrostowy kontynuuje także ROC zbliżając się do linii równowagi i wkrótce powinien zaatakować ten poziom. Przebicie zwiększyłoby szanse na kontynuację zwyżki w najbliższych dniach i zdecydowany test ostatniej z powyższych barier podażowych. Zgoła inny obraz rynku pokazują natomiast indykatory w układzie tygodniowym. Tak MACD jak i ROC potwierdzają w tym ujęciu dużą słabość rynku. Dominują na nich bowiem silne trendy spadkowe, które przyniosły sygnały sprzedaży. Tygodniowe Stochastic i CCI są w strefach wyprzedania i chociaż ostatnio zmieniły kierunek ruchu na wzrostowy to jednak nie jest to jeszcze przesłanka pozwalająca oczekiwać z ich strony sygnałów zajęcia pozycji.

Podsumowując, ostatni tydzień był dla indeksu WIG20 znacznie lepszy niż poprzednie, przynosząc zahamowanie spadków i lekkie odbicie. W perspektywie najbliższych kilku sesji może to dać pretekst dla kontynuacji zwyżki, ale nie można na tej podstawie oczekiwać mocniejszego zwrotu w górę, a tym bardziej trwalszego odwrócenia tendencji. W obecnej sytuacji odreagowanie nadal należy traktować jedynie jako korektę w spadkach. Na większy optymizm nie pozwala jak na razie duża ostrożność inwestorów widoczna w postaci niskich obrotów oraz położone stosunkowo blisko ważne bariery podażowej. Aktywniejszej podaży można wkrótce spodziewać się zwłaszcza w strefie ok. 1126-1140 pkt. Dopiero zdecydowane sforsowanie tego ograniczenia może zapowiadać większą falę zwyżkową, ale w najbliższym czasie jest to raczej mało prawdopodobne i można oczekiwać, iż rejon ten wyznaczy zasięg odbicia w najbliższym czasie.