Pomogła też wymiana dużego pakietu akcji na Agorze. WIG20 nie mógł jednak przekroczyć wyraźniej 1090 pkt., więc nie ma podstaw, by traktować dwudniową stagnację inaczej, jak ruch powrotny do przełamanego wsparcia. Wskazują na to głównie obroty, które w sumie przez dwa dni odbicia były mniejsze niż na wtorkowym spadku.
Oczywiście w dalszym ciągu głównym czynnikiem kształtującym rozwój wydarzeń na naszym parkiecie jest kondycja giełd zagranicznych. Tutaj jednak też nie pojawiły się dziś żadne sygnały, zapowiadające trwalszą poprawę nastrojów. W sumie zachowane zostało status quo i trudno cokolwiek dodać do opinii wyrażanych czy to w dzisiejszych komentarzach, czy też w komentarzach z dnia wczorajszego. Inwestorzy boją się kupować akcje, napływające na rynki informacje w przeważającej większości są negatywne, trwa niepewność związana z wojną z Irakiem. Przy tym drożeje ropa, euro jest nadal mocne.
Dlatego aktualny pozostaje scenariusz zakładający testowanie przez WIG20 poziomu 1040 pkt. Na tej drodze znajduje się główne wsparcie w postaci luki hossy z 11 października pomiędzy 1061-75 pkt. Zwyżki ogranicza 1090 pkt., a potem 1105 pkt. Słabość odbicia ze środy i czwartku nie wróży dobrze rynkowi. Pamiętajmy, że w trendzie spadkowym dużo o sile rynku mówią właśnie korekty. Ta nie zrobiła dobrego wrażenia.