Jeśli tak to otrzymamy zapowiedź korekty całych tegorocznych spadków, jeśli nie to coraz bardziej prawdopodobny będzie atak na 1040 pkt.
Trudno jest wskazać przyczyny tego dość nagłego zrywu kupujących. Zapewne "zagrało" kilka czynników na raz. W piątek sesje w USA zakończyły się lepiej niż można było przypuszczać po ich początku. U nas OFE od dłuższego czasu pozostawały bierne, a część z nich skracała pozycje. Teraz niektóre mogły się zdecydować na większe zakupy. Pomyślnie zakończyło się referendum w sprawie przystąpienia do UE na Malcie. Z drugiej jednak strony utrzymuje się trudna sytuacja na światowych giełdach. Jutro ma być głosowana kolejna rezolucja ONZ w kwestii irackiej. Jej przyjęcie (co wedle zapewnień C. Powella nie jest takie niemożliwe) praktycznie przesądzałoby rozpoczęcie działań zbrojnych, co musiałoby przełożyć się na kondycję rynków akcji i to pomimo tego, że większość inwestorów zdaje sobie sprawę, że w krótkim terminie sam atak mógłby przynieść nawet mocne odbicie indeksów. Napływające dane z największych światowych gospodarek cały czas nie są w przeważającej części dobre i zapowiadają dalsze trudności.
Indeksy w eurolandzie są od rana na minusach, DAX traci nawet znacznie bo ponad 1,5%, ale ostatnio korelacja naszego rynku z tymi indeksami zmalała. Dlatego trzeba przyglądać się poziomowi naszego WIG20. W tej chwili przekroczenie 1105 pkt. byłoby kolejnym krótkoterminowym sukcesem byków i potwierdzało ich aspiracje do dalszych zwyżek. Planem minimum dla popytu jest zamknięcie dnia powyżej 1084 pkt.