Wpływ na to miały przede wszystkim postępy wojsk amerykańskich w Iraku, które zajęły kilka pałaców Saddama Husajna, natomiast Brytyjczycy poinformowali o zajęciu na dobre Basry oraz o znalezieniu zwłok "Chemicznego Ali'ego" odpowiedzialnego za użycie trujących gazów przeciw Kurdom pod koniec lat 80-tych. Te informacje spowodowały wzmożony popyt na dolara, gdyż inwestorzy uznali, że wojna zakończy się już niebawem. Jednak w miarę upływu czasu początkowy entuzjazm zaczął zanikać. Uczestnicy rynku przystąpili do realizacji pokaźnych zysków z długich pozycji na dolarze, a kiedy okazało się, że na Wall Street tylko początek sesji był optymistyczny, wtedy gracze na masową skalę zaczęli kupować wspólną walutę windując jej kurs w okolice 1.0700.
Wczorajsza sesja pokazuje jak zmienne nastroje panują obecnie na rynku walutowym. Obecny szum informacyjny powoduje dużą nerwowość, a inwestorzy nie mogą ustalić średnioterminowego kierunku na poszczególnych walutach, przechodząc ze skrajnego pesymizmu w nadmierny optymizm.
Oporem dla wzrostów dla wspólnej waluty będzie dziś poziom 1.0730, natomiast wsparciem wczorajsze minimum w okolicach 1.0560. Moim zdaniem w najbliżśzym czasie notowania euro do dolara przetestują wsparcie na poziomie 1.0500.
Na krajowym rynku walutowym notowania dewiz poruszały się w rytm EURUSD na rynkach światowych. USDPLN doszedł do oporu na wysokości 4.100. Waga tego poziomu nie pozwoliła dolarowi na kontynuację wzrostów, na skutek czego notowania tej pary zniżkowały w okolice 4.055 podczas wczesnych godzin handlu na dzisiejszej sesji. Silnym wsparciem dla dolara do złotego jest strefa 4.040/4.050, której przebicie spowodowałoby spadek USDPLN poniżej psychologicznej bariery 4 złotych. Dopóki któryś z w/w poziomów nie zostanie pokonany, należy sprzedawać przy oporze 4.100/4.120 i kupować w okolicahc 4.040.
O godzinie 8.45 za jednego dolara płacono 4.058 złotego, natomiast jedno euro rynek wycenił na 4.338 złotego.