Pojawia się coraz więcej głosów, że banki często wyznaczają kierunek całemu rynkowi i to powoduje, że nie ma zbyt wielu chętnych do kupna. Zresztą nie ma się czemu dziwić. Wczoraj indeks WIG-Banki przełamał linie dwumiesięcznej zwyżki, czym stworzył zagrożenie powrotem do trendu spadkowego i rozpoczęciem przeceny o skali porównywalnej z tą ze stycznia i lutego. Dziś zapewne indeks cenowy, obliczany przez PARKIET, dla branży bankowej, przełamanie tegoroczny dołek, co tylko potwierdzi pesymistyczne przewidywania dla banków.

Negatywne wrażenie po dzisiejszych notowaniach wzmacnia fakt, że rynkowi nie były w stanie pomóc duże zwyżki na giełdach eurolandu, jakie trwały przez znaczną część dnia. To pokazuje, że podaż jest niecierpliwa i ewentualnie może ją powstrzymywać brak większego zainteresowania po stronie kupujących. To oznacza, że aby sprzedać większą ilość akcji trzeba akceptować sporo niższe ceny. Dobrze to było w ostatnich dniach widać na BPH PBK, wczoraj przekonaliśmy się o tym na Banku Millennium, dziś na BZ WBK i Amice.

Konsekwencją tak słabej sesji powinien być atak na linie trendu wzrostowego, biegnącą po marcowych dołkach. Znajduje się ona na wysokości 1107 pkt.

Ostatnie kilka sesji, a szczególnie dwie ostatnie, skłaniają do ponownego postawienia pytania o średnioterminowy kierunek trendu. Powrót w okolice 1100 pkt. będzie coraz bardziej skłaniać do przyjęcia tezy, że WIG20 rozpoczyna nową falę trwałych spadków, które doprowadziłyby do przekroczenia 1000 pkt. Wydaje się, że tą wątpliwość ostatecznie rozstrzygnie zamknięcie poniżej 1092 pkt. Zanim to się stanie można liczyć na kontynuację tendencji bocznej, na trwały wzrost raczej nie.