Z komentarzy do rynku można wnioskować, że inwestorzy są nieco zdezorientowani rozwojem wypadków w ostatnich dniach. Nie do końca można wytłumaczyć bezpośrednimi informacjami słabość sektora bankowego, wypadamy też gorzej niż zagranica, do tego doszło do załamania wybicia z trendu bocznego, co pogarsza odbiór rynku. Indeks znalazł się na wysokości linii półtoramiesięcznego wzrostu, WIG-Banki po przełamaniu linii szyi ponad miesięcznej formacji głowy z ramionami znajduje się bardzo blisko tegorocznego minimum. A jego przełamanie otwierałoby drogę do większej i trwalszej przeceny spółek z tej branży.

Co więcej, giełdy amerykańskie również mają problem z dalszym ruchem w górę. Publikowane wyniki w zdecydowanej większości wypadków nie odbiegają od prognoz i można uznać, że są wliczone w ceny akcji. Trudno w nich znaleźć nowy impuls do zwyżki. Przykładem była wczorajsza sesja, gdzie w pobliżu ostatnich szczytów znów powstały na wykresach czarne świece.

Właśnie opublikowane wyniki Nokii również przekroczyły nieznacznie prognozy. Jednak wzrostowi zysku towarzyszył spadek przychodów. Do tego ¼ zysku pochodziła z zaksięgowania wzrostu wyceny spółki MobilCom.

Wystarczyło to do podniesienia wartości indeksów w eurolandzie, ale też warto zauważyć, że CAC i DAX znalazły się na wysokości linii, opisującej wojenną hossę. Jej ewentualne przełamanie stanowiłoby pierwszy sygnał ostrzegający przed pogorszeniem koniunktury. FTSE100 taką linię już przełamał, potwierdzając to utworzeniem wczoraj długiej czarnej świecy.

Reasumując, wokół rynku krąży nadal sporo obaw i nie ma zbyt wielu czynników zachęcających do kupowania akcji. Drugie pytanie to, czy znajdą się czynniki skłaniające do ich sprzedaży. Jeśli tak to wsparcie na WIG20 wyznaczane przez linie trendu przy 1110 pkt. będzie mocno zagrożone. Oporem pozostaje 1128 pkt.