Reszta dużych spółek jest w pobliżu piątkowego zamknięcia i w sumie mamy kolejną sesję trendu bocznego. Nic ona nie wyjaśnia w dłuższym terminie. Wydaje się, że rynek czeka na to, co dalej będzie się działo na rynkach zagranicznych. Wcześniej niewiele rósł, teraz w mniejszym stopniu traci, gdy w eurolandzie pogorszyły się nastroje. Zresztą większą korelację naszych indeksów można dostrzec z indeksami amerykańskimi niż europejskimi. A w USA wskaźniki koniunktury są na wysokości ostatnich szczytów.

Warto odnotować do rekordowego poziomu liczbę otwartych pozycji na rynku kontraktów na WIG20. Wynosi ona blisko 25 tys. sztuk. Stanowi to kolejny ostrzegawczy sygnał dla rynku akcji, gdyż łatwo zauważyć, że rekordowy LOP i do tego bardzo niska zmienność była dotąd charakterystyczna dla średnioterminowych szczytów. Zobaczymy, czy i teraz tak będzie.

Nadal do rozstrzygnięć nie dochodzi na Pekao. Kurs nadal znajduje się w pobliżu wsparcia przy 84 zł i żadna ze stron nie jest w stanie wykonać bardziej zdecydowanego kroku. Kupujący nie mogą oddalić zagrożenia przełamaniem wsparcia, sprzedający nie potrafią tego wsparcia przełamać.

Interesujące rzeczy dzieją się na DAX-ie. Wystarczyły 3 sesje do diamtralnej zmiany wydźwięku wykresu. Nastąpiło wybicie z tworzonej przez półtora miesiąca formacji klina zwyżkującego i dlatego można mówić o zakończeniu korekty rocznego spadku, zapoczątkowanego na wiosnę 2002 r. Zatrzymała się ona na wysokości 38,2% zniesienia ruchu spadkowego. Teraz najbardziej prawdopodobnym wariantem jest ten, w którym kolejne tygodnie przyniosą powrót do bessy. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu dojdzie do przełamania tegorocznego dołka - wszak klin rosnący jest formacją charakterystyczną dla korekt w trendzie spadkowym.