Jednak stało się inaczej i od rana nie było atmosfery do kupowania akcji. Początkowy wzrost indeksu był wynikiem zwyżki Pekao, potem dołączył Prokom, ale szerszy rynek stał w miejscu. Z czasem indeks osłabł, a na kontraktach na WIG20 zwiększała się ujemna baza. Nie jest to sytuacja charakterystyczna dla trendu wzrostowego. Sugeruje, że inwestorzy nie wierzą w dalszy wzrost.
Na rynku pojawiły się dwie ważne informacje. MSP zapowiedziało na jesień ofertę publiczną akcji Telekomunikacji. To oznacza kolejną dużą podaż papierów narodowego operatora, a przecież w portfelach w tym roku znalazło się już sporo tych walorów. Jeszcze wczoraj wydawało się, że kupujący od KW zrobili bardzo dobry interes, teraz może się okazać, że jeszcze lepszą okazją będzie publiczna oferta. Swoją drogą, jeśli miałaby się powtórzyć sytuacja z poprzednich lat, że na jesieni ustanawiany jest lokalny dołek, to MSP znów będzie sprzedawało papiery w najmniej dogodnym momencie.
KGHM podał, że utworzy w II kw. rezerwy na spory VAT na kwotę blisko 45 zł. Kurs zareagował nieznacznym spadkiem.
I wreszcie ECB obniżył o 50 pkt. bazowych stopy procentowe, do najniższego poziomu od ponad 50 lat. Decyzja była długo wyczekiwana przez europejskich inwestorów, ale wcale nie zachęciła do kupowania akcji. DAX odbił tylko na chwilę i zaraz zanurkował poniżej przedpołudniowego minimum. Nie ma się czemu dziwić, bo przecież gdyby sytuacja gospodarcza tego nie wymagała, to stóp nie trzeba byłoby obniżać. Walnie do zniżki przyczyniły się też kiepskie informacje z amerykańskiego rynku pracy. Liczba nowych bezrobotnych znów wyraźnie wzrosła, co jest złym prognostykiem przed jutrzejszą publikacją stopy bezrobocia. Teraz DAX traci ponad 1,5%, a kontrakty na indeksy z USA są na sporych minusach.